Piąta generacja Focusa znacząco różni się od ustępującej poprzedniczki. Samochód jest przede wszystkim niższy, a rozstaw osi został wydłużony. Linia jest agresywniejsza, o czym miałem okazję się przekonać jeżdżąc wersją ST-Line. Dyfuzor, progi, spojler i przedni zderzak są ostrzejsze, przez co auto wygląda bardzo rasowo. 

Nowy Focus St-Line: jak jeździ?

Testowany przeze mnie egzemplarz pod maską miał silnik wysokoprężny o pojemności 1.5 l. EcoBlue. Nie jestem fanem silników diesla, lecz ten pracował bardzo dobrze. Szybko reagował na gaz, a kiedy była taka potrzeba, był oszczędny - ale o tym później. 

Do wyboru było kilka trybów jazdy: normalny, sport, eko, komfortowy i eko-komfortowy. Focus St-Line nie jest autem przeznaczonym do jazdy torowej i wyczynowej, więc mi osobiście najlepiej się jeździło w trybie normalnym. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził jak zachowuje się samochód w trybie sportowym. Nic odkrywczego - auto przeciąga biegi i robi się sztywniejsze. Tutaj dochodzimy do największego minusa, jaki bym dał nowemu Focusowi ST-Line. 

Skrzynia biegów w trybie sport moim zdaniem zbyt długo pracuje na wysokich obrotach. Jest też opcja ręcznej zmiany biegów, po wcześniejszym wciśnięciu guzika „M”. Dzięki temu możemy zmienić przełożenie za pomocą łopatek znajdujących się za kierownicą (określiłbym je raczej jako guziki w kształcie malutkich manetek, które bardzo nieśmiało się chowają). O ile redukcja trwała chwilę, o tyle zmiana biegu na wyższy zajmowała Focusowi około sekundy. Trochę bez sensu, skoro ma to tak wyglądać. Dobrze, już się nie czepiam - jeśli ktoś chce auta z kategorii „performance”, niech zapozna się z broszurą nowego Focusa ST. 

Poza przeciętną pracą skrzyni biegów w trybie manualnym, nie ma się do czego przyczepić. W zakrętach jest stabilnie i przewidywalnie. Duża w tym zasługa opon (Michelin Pilot Sport 3), wzorowej pracy adaptacynego zawieszenia (kiedy trzeba jest miękko, a jeśli zachodzi potrzeba, to robi się twardo), obniżonego środka ciężkości, świetnych hamulców i zwiększonego rozstawu osi. 

Focus St-Line z silnikiem wysokoprężnym prowadzi się bardzo dobrze. Do jazdy po mieście niczego więcej nie potrzebujesz, bo jest przy okazji bardzo oszczędnie. Mam dosyć ciężką nogę, a mimo tego spalanie wyniosło jedynie 6.2 l. Przecierałem oczy ze zdumienia. Brawo Ford!

Nowy Focus St-Line: wyposażenie godne BMW i Audi

Kokpit nowego Focusa został całkowicie zmieniony. Dotykowy ekran, za pomocą którego sterujemy autem, został umieszczony w centralnej części deski rozdzielczej. Jeździłem Focusem z automatyczną przekładnią, więc pokrętło zmiany trybów jazdy znajdowało się obok schowków i uchwytów na napoje. Dzięki temu zyskano sporo miejsca, które zostało dobrze zagospodarowane. Przed podłokietnikiem umieszczono przyciski do zmiany stylu jazdy, wyłączenia kontroli trakcji i włączania, lub wyłączania systemu head-up display. No właśnie. Ten umieszczony został na wysuwanej szybce na linii wzroku kierowcy. Jest przejrzysty i czytelny, można regulować jego wysokość i nie przeszkadza. 

Zegarów nie można w pełni personalizować. Jedynie zmienić wyświetlane informacje, od spalanie przez nawigację i obecnie graną muzykę. Uważam to za dobre rozwiązanie. Nie rzuca się w oczy i nie rozprasza. Wszystko jest widoczne i czytelne. 

Testowany przeze mnie egzemplarz został wyposażony w takie systemy, jak adaptacyjny tempomat (ACC) wzbogacony o system Stop & Go, system rozpoznawania znaków ograniczenia prędkości i system utrzymania na pasie ruchu. Dzięki temu samochód mógł jechać sam, po wcześniejszym ustawieniu wszystkich systemów. Jedyne, co musiałem zrobić, to trzymać ręce na kierownicy. Świetne rozwiązanie, jeśli często stoimy w korku. A na autostradzie, czy drodze ekspresowej również się sprawdzi. Oczywiście są to systemy, których nie dostaniemy w podstawie, jednak są warte każdej złotówki.

W środku było cicho. No, mam na myśli wyciszenie szumów i hałasów z zewnątrz. Mój Focus ST-Line wyposażony był w system nagłośnienia B&O. Zakochałem się w nim. Solidnie go przetestowałem mieszanką muzyki elektronicznej i ciężkiego brzmienia i muszę przyznać, że jest to must-have dla każdego zainteresowanego nowym Fordem Focusem. Ogólnie producent zrobił dobrą robotę. Wszystkie pokrętła, guziki i przyciski rozmieszczono w sposób intuicyjny i przemyślany. Nic nie przeszkadzało, ani tym bardziej nie rozpraszało. 

Pozycja za kierownicą była poprawna. Nie za nisko, nie za wysoko. Po dwóch dniach jeżdżenia po zakorkowanej Warszawie pochwaliłem fotele, które bardzo mi odpowiadały. Miejsca z tyłu również jest dużo. Za to w bagażniku nie jest aż tak dobrze. W głównej mierze przez subufer. Coś za coś. Pojemność bagażowa wyniosła 375 litrów, co jest nieco słabszym wynikiem w porównaniu z poprzednią generacją. 

Jakość wykonania niektórych materiałów nie wszystkim przypadnie do gustu. Nie oszukujmy się: to nie jest Rolls-Royce. Lecz z plastikowych atrap włókna węglowego Ford mógł zrezygnować. Poza tym - nie mam większych zastrzeżeń.

Nowy Ford Focus St-Line: dla kogo?

Proponowany przez Forda kompakt jest świetną opcją dla osób mieszkających w większych miastach. Jest bardzo oszczędny, bo mało pali, bardzo dobrze jeździ i spokojnie pomieści cztery dorosłe osoby, jeśli ktoś zdecydowałby się na weekendowy wypad poza miasto. Bagażnik jest mniejszy, ale nie oznacza to, że jest mały. W sam raz dla trzyosobowej rodziny. 

Ford zrobił świetną robotę. Naprawdę. Nowy Focus ST-Line jest taki, jak jego wygląd - czyli bardzo dobry