O tej porze roku powinniśmy pisać raczej o Super Bowl. Ale - jak przewidywaliśmy jakiś czas temu - występ Maroon 5 w przerwie meczu nie okazał się spektakularnym widowiskiem. Również sama sportowa potyczka rozczarowała i zostanie zapamiętana chyba tylko z najniższego wyniku w historii finałów. To może chociaż reklamy, z których finał Super Bowl przecież zawsze słynął? Zdaniem ekspertów, ich jakość niestety nieco odbiegła od poziomu, do jakiego zostaliśmy przyzwyczajeni w ubiegłych latach...

Dlatego tytuł "najlepszej reklamy ostatnich dni" bezapelacyjnie wędruje do Burger Kinga, który w swoim stylu zakpił z McDonald's

McDonald's - w wyniku kilkuletniego sporu z irlandzką siecią fast foodów Supermac's - stracił wyłączność na oferowanie Big Maców. Oznacza to, że każda restauracja na terenie Unii Europejskiej może zaserwować kanapkę o takiej właśnie nazwie.

Zamieszanie skrzętnie wykorzystali marketingowcy Burger Kinga, którzy z tej okazji zaproponowali klientom wyjątkowe specjały. W menu sieci pojawiła się specjalna seria "The Not Big Macs", w ramach której zamówimy np. "Coś jak Big Mac, ale bardziej soczyste i smaczniejsze" lub "Podobny do Big Maca, ale naprawdę duży". Akcja promocyjna rozegrała się w Szwecji, a stoi za nią sztokholmska agencja Ingo.

To nie pierwszy raz, kiedy dwie najpopularniejsze sieci fast foodów kpią z siebie nawzajem. W Halloween w 2017 roku Burger King rozdał darmowe Whoopery osobom, którzy weszli do ich restauracji w stroju klauna (charakterystyczna postać z reklam McDonald's). Z kolei na początku tego roku, kiedy Kanye West wyznał na Twitterze, że to McDonald's jest jego ulubioną restauracją, brytyjski oddział Burger Kinga skomentował, że "to wiele tłumaczy.